Czym jest asertywne wyrażanie emocji i czy to tylko mówienie „nie”. Część I – złość

Emocje można wyrażać na wiele sposobów – między innymi agresywnie i asertywnie. Agresywne wyrażanie emocji zazwyczaj przekracza czyjeś granice – psychicznie lub fizycznie, narusza czyjąś przestrzeń i prowadzi zwykle do zaniechania, zaognienia konfliktu lub eskalacji problemu. Asertywne wyrażanie emocji natomiast jest nie tyle mówieniem „nie”, co szacunkiem do drugiej osoby, respektowaniem jej granic, wyrażaniem się konkretnie i precyzyjnie bez próby manipulacji, która jest objawem m.in. niedojrzałości.

Asertywne wyrażanie emocji, ma miejsce też wtedy kiedy świadomie mówimy „tak”. Kiedy podejmujemy z uważnością decyzję w oparciu o nasze wewnętrzne odczucia i przemyślenia, a nie jedynie impulsy. Nie próbujemy nikogo zadowolić lub czegoś zyskać, ale działamy zgodnie ze swoim wnętrzem. Wyrażanie swoich potrzeb również jest asertywnością.

Emocje pełnią bardzo ważną rolę i ewolucyjnie pomogły nam przetrwać.

Złość zwykle pojawia się gdy ktoś przekracza nasze granice. Wzrasta ciśnienie krwi, jesteśmy gotowi reagować, napinają się mięśnie, pojawia się adrenalina. Złość daje nam kopa do działania i obrony. Przypuśćmy, że ktoś próbuje nam wyrwać torebkę, albo złapać za tyłek czy dać w nos. Zdrową reakcją jest wkurzenie się i zareagowanie. Lub gdy ktoś nas obraża czy ubliża. Wtedy też pojawia się złość. Ważne jest jak ją wyrazimy. W przypadku gdy w grę wchodzi nasze zdrowie, czy życie nie będziemy stać i dyskutować, w momencie gdy jest to kłótnia między nami, a kimś znajomym czy bliskim, raczej nie rzucimy się na niego z pięściami. Osoby ze skłonnością do wpadania w rolę ofiary będą miały mniejszy kontakt ze złością i mniejsze jej odczucie, między innymi dlatego, że same nie stawiają granic i je przekraczają.

Blokadę w wyrażaniu złości mamy też zaszczepione społecznie. Stare ale jare: „dziewczynki się nie złoszczą, bo nie wypada”, czy „złośnicy nikt nie lubi”. W złości nie jesteśmy też…pociągający, śliczni, opanowani, „normalni”, porządni, poprawni etc. W końcu „złość piękności szkodzi”. Zatem boimy się być ocenieni. To powoduje, że odcinamy się od naszej złości i nie potrafimy jej wyrazić. Skutkuje to gromadzeniem się ogromnego napięcia, symptomami psychosomatycznymi, nerwowością, irytacją, podrażnieniem, sprzeciwem wewnętrznym czy z kolei wytłumieniem, bólem głowy/migreną, płaczliwością, apatią i ograniczoną zdolnością przeżywania. Złość często jest przykrywką, czy jedynie wierzchołkiem góry lodowej innych emocji, z którymi nie mamy kontaktu, które czujemy ale nie umiemy lub nie chcemy ich wyrazić. Takich jak lęk, smutek, wstyd, ból, słabość.

Jeśli kumulujemy w sobie emocje – bo w pracy mieliśmy ciężki dzień, bo stałam 2h w korku, bo coś mnie boli, albo ktoś mnie nie rozumie i nigdy ich nie wyrażamy to nasze otoczenie i my sami na tym ucierpimy. Schemat będzie się powtarzał – czyli będziemy napełniać się do granicy, po której przekroczeniu będziemy wybuchać, krzyczeć lub wyżywać się na sobie lub otoczeniu. Ranić bliskich, trzymać urazę, objadać się lub na odwrót odmawiać sobie jedzenia i przyjemności, kompulsywnie robić zakupy aby potem katować się wyrzutami sumienia. Złość często bywa interpersonalna – po prostu musimy ją wyrazić – wyjść na spacer, pouderzać w worek treningowy, pokrzyczeć w aucie do muzyki, czy skorzystać z tego napędu w twórczości, sporcie, dniu codziennym.

Jak skutkuje przytrzymywanie emocji? Jest mnóstwo nurtów terapeutycznych i rozwojowych, które są zgodne co do tego, że niewyrażone mocje kumulują się w ciele. Kiedy czujemy złość lub stres boli nas brzuch, mamy duszności, nadciśnienie, zgagę albo wrzody żołądka. Ignorowanie złości sprawia też, że stajemy się nadmiernie złośliwi, zrzędliwi czy zgorzkniali.

Jak konstruktywnie i bezpiecznie wyrażać złość?

O tym na warsztatach dla par i zajęciach Emotional Activation.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *